20.06.2011

Urban Chaos


Z Tomem, zwanym dalej Tomasem wydumalismy takiego to a takiego Karstena, postac. Wlasciwie to dwie postacie nazywajace sie tak samo. Ja o swojej zaczalem rysowac krotkie historyjki zeby potem wziasc sie za poszerzajace szczatkowe universum- Urban Chaos. Bylo to w okolicy 2005 roku. Koleje losu tego behemota to nudy ale Karsten byl tym, ktorego oczami we wspomnianym komiksie ogladalo sie swiat a swiat mial być glówną atrakcja calosci.  Zamieszczam ku, mam nadzieje, czyjejs uciesze pare tylko stron tegoz komyksu. A co dzialo sie pomiedzy wrzuconymi tu stronami? Coz...Kiedy Dżanet z Henrym wyjechali na placowke, ich corka Bożena postanowila zawiesic mundur na kołku. Znany piosenkarz i piłkarz Marian Koń, cichy jej wielbiciel, twardo, po zolniersku nie dawal za wygrana. Odebral buty od szewca i wplotl w nie sznurowadla. Gdyby nie pozniejsze klopoty ich perypetie potoczylyby sie zapewne inaczej...



























Brak komentarzy: